PaniC
Nowy

Dołączył: 11 Cze 2006
Posty: 16
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 9:31, 13 Cze 2006 Temat postu: |
|
|
Dobreeeeeeeeeeeeeeeee
A teraz cuś odemnie :
Po ostatnim meczu z Polską bramkarz reprezentacji Kolumbii, Luis Enrique Martinez wchodzi do kuchni, gdzie siedzi jego żona, która mówi: - Cześć kochanie. Ile przegraliście z Polakami?
- Wygraliśmy 2:1!
- Jasne. Może jeszcze mi powiesz, że strzeliłeś bramkę?
jakie jest najlepsze zdjęcie Grzegorza Rasiaka ?
- zdjęcie z boiska
Tu mam taką zagadkę. Proszę o szczerość w rozwiązywaniu:
-Podaj sobie w myślach 3 nazwy producentów piw. (prawdziwe).
-Podaj conajmniej 2 firmy prezerwatyw. (prawdziwe)
-Podaj 3 firmy produkujące łopaty. (prawdziwe).
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
WNIOSEK:
Do chlania to wszyscy. Do sexu wszyscy... A robić nie ma komu...
Mama dała Jasiowi ostatnie 50 złotych na zakupy (do wypłaty było jeszcze 2 tygodnie) i mówi:
- Jasiek kupisz chleb, margarynę i kawał sera. Reszta kasy trafia na stół.
Jasiek poszedł do sklepu ale po drodze spodobał mu się miś za całe 50 złotych. Kupił misia i pędzi do domu.
Matka na to:
- Jasiu, co żeś ty zrobił, natychmiast idź i sprzedaj tego misia.
Jasiek bez namysłu poszedł opchnąć misia sąsiadce. Wchodzi do jej mieszkania a sąsiadka w łóżku z jakimś facetem. Nagle rozlega się pukanie do drzwi.
Sąsiadka wpycha faceta z Jasiem do szafy. Jasiek w szafie do faceta:
- Kup pan misia.
- Spadaj chłopcze.
- Bo będę krzyczał.
- Masz pięćdziesiąt złotych i się zamknij.
- Oddaj misia.
- Nie oddam.
- Oddaj bo będę krzyczał.
Sytuacja powtarza się kilkanaście razy. Jasiu zarobił kasy od cholery. Wraca do domu z zakupami: kawior, krewetki, szynki i całą furę szmalu kładzie na stole.
Matka do Jasia:
- Jasiek chyba bank obrabowałeś. Natychmiast do księdza idź się wyspowiadać!
Jasiek poszedł do kościoła, podchodzi do konfesjonału i mówi:
- Ja w sprawie Misia.
- s********j, już nie mam kasy.
Było dwóch przyjaciół. Znali się od najmłodszych lat. Byli bardzo dobrymi przyjaciółmi. Pewnego dnia, jednemu z nich zdarzył się nieszczęśliwy wypadek i nie mógł przez pewien czas chodzić. Kiedyś siedzą na tarasie jednego z nich i rozmawiają:
-Słuchaj, ty jesteś moim takim prawdziwym przyjacielem od serca?
-No pewnie stary !
-A zrobiłbyś dla mnie jedną rzecz?
-No pewnie stary !
-To jak możesz to idź na górę i przynieś moje skarpetki.
-Stary, takie coś to żaden problem... ja dla ciebie w ogień bym poszedł!
No i poszedł na górę po te skarpetki. Gdy wszedł do pokoju, zobaczył dwie , nagie, ponętne, młode, piękne, córki przyjaciela. Zastanawiał się co zrobić... Z jednej strony to była pokusa nie do odparcia, z drugiej nie mógł zrobić takiego świństwa najlepszemu przyjacielowi... Wreszcie pokusa zwyciężyła, wziął się na odwagę i powiedział:
-Słuchajcie, wasz ojciec przysłał mnie tu , żebym wytegesował was
-Niemożliwe !
-Nieprawdopodobne!
-Jeżeli nie wierzycie zaraz wam to udowodnię.
"Przyjaciel" otwiera okno i krzyczy:
-Obie?
-Tak stary, obie
Jasiu pyta ojca:
- Tato a jak sie robi dzieci?
Na to ojciec:
- Synku, tam gdzie mamusia robi siusiu, tam meszczyzna wklada najdluzsza czesc swojego ciala....
Minelo pare minut i do pokoju wpada siostra Jasia i krzyczy:
Tato! Tato! Jasiu wklada noge do sedesu!
- Mamusiu czy to tatuś kupił to nowe futro?
- Syneczku gdybym ja liczyła tylko na tatusia to i ciebie by na świecie nie było...
Spotyka się dwóch kolegów jeden jest wyraźnie smutny drugi pyta go:
- Czego jesteś smutny?
- No wiesz porwali mi teściową i żądają okupu.
- Zaraz zaraz teściową? To co się martwisz?
- Powiedzieli że jeśli nie dam im okupu to ją sklonują
Młody ksiądz spowiada po raz pierwszy. Przychodzi dziewczyna:
- Robiłam loda.
Ksiądz zaaferowany, nie wie co powiedzieć i biegnie do ministrantów i pyta:
- Co proboszcz daje za robienie loda?
- Nam po Snickersie...
Pewna kobieta wpadla na pomysl żeby kupic meżowi na urodziny zwierzatko.
Udala sie w tym celu do sklepu zoologicznego. Wszystkie fajne zwierzaki byly niestety dla niej za drogie.Zrezygnowana pyta się sprzedawcy:
- Macie tu jakies tańsze zwierzaki?
- Z tanszych mamy tylko żabe po 50 zl.
- 50 zl za żabe?! Dlaczego tak drogo?
- Bo ta żaba to, prosze pani, jest calkiem wyjatkowa.. Ona potrafi świetnie robić laskę!
Kobieta nie zastanwiajac się długo kupiła żabe, licząc że ta ją wyręczy w tej nieprzyjemnej dla niej czynnosci.Gdy nadszedl dzień urodzin kobieta wręczyla żabe mężowi i opowiedziala mu o jej niesamowitych zdolnosciach. Facet był nieco sceptyczny, ale postanowił swój prezent wypróbować jeszcze tego samego wieczora. Grubo po północy żone obudziły dziwne dzwięki dochodzącę z kuchni.Wstała i poszła sprawdzić co tam się dzieje. Gdy weszła do kuchni zobaczyła męża i żabe przeglądających książke kucharską. Wokół nich porozstawiane były przeróżne garnki i patelnie.
Zdumiona kobieta spytała:
- Dlaczego studiujecie książke kucharską o tej godzinie?
- Jak tylko żaba nauczy się gotować, wypierdalaszsz !
Chłopak odprowadza swoją dziewczynę do domu po imprezie.
Kiedy dochodzą do klatki, facet czuje się na wygranej pozycji, podpiera się dłonią o ścianę i mówi do dziewczyny:
- Kochanie, a gdybyś mi tak zrobiła laseczkę...
- Tutaj? Jesteś nienormalny?
- Noooo, tak szybciutko, nic się nie stanie...
- Nie! A jak wyjdzie ktoś z rodziny wyrzucić śmieci, albo jakiś sąsiad i mnie rozpozna...
- Ale to tylko "laska", nic więcej... kobieto...
- Nie, a jak ktoś będzie wychodził...
- No dawaj nie bądź taka...
- Powiedziałam ci, że nie i koniec!
- No weź, tu się schylisz i nikt cię nie zobaczy, głupia...
- Nie!
W tym momencie pojawia sie siostra dziewczyny, w koszuli nocnej, rozczochrana i mówi:
- Tata mówi, że juz wyrzuciliśmy śmieci i masz mu zrobić tą laskę do cholery, a jak nie to ja mu zrobię, a jak nie, to tata mówi ze zejdzie i mu zrobi, tylko niech zdejmie rekę z tego kurewskiego domofonu bo jest 3 w nocy do cholery!
CZYTAC UWAZNIE !!
> On: No to zacznijmy kochanie. Najpierw usiadzmy sobie wygodnie.
> Ona: Dobrze. A teraz powiedz mi jak to sie robi? Tyle o tym
> slyszalam od kolezanek.
> On: Najpierw wez go do reki.
> Ona: ALE OBLESNE
> On: Zapewniam cie, nie ma w tym nic oblesnego. Chwyc go za
> glowke jedna reka.
> Ona: Tak? I co dalej?
> On: Tak, a pozniej pociagnij druga reka.
> Ona: Ach tak
> On: No wlasnie, widzisz jak dobrze idzie?
> Ona: I co teraz?
> On: Teraz possij.
> Ona: NO Ty chyba zartujesz?
> On: Nie, nie zartuje. Zacznij ssac.
> Ona: Oblesne. Naprawde ludzie tak robia?
> On: Tak.
> Ona: Jestes pewny?
> On: Tak, mowilem ci ze jestem doswiadczony. Dla mnie to nie
> pierwszy raz.
> Uwierz mi. Possij chwile.
> Ona: (ssie) Hmmmmmmmm...
> On: No, co uwarzasz?
> Ona: Slonawy w smaku.
> On: No, to chyba dobre nie?
> Ona: Nawet nie glupie. I co teraz?
> On: Teraz rozsuwasz nozki.
> Ona: CO, co ty powiedziales
> On: Rozsuwasz nogi.
> Ona: Tak miales na mysli?
> On: Tak, tylko musisz bardziej odgiac nogi bo bedzie ciezko
> dojsc. Pokaze ci.
> Ona: A, rozumiem.
> On: Wlasnie. I znowu bierzesz go w raczke.
> Ona: Hmmm...
> On: Jak go juz wyciagniesz to wsadzasz go do buzi.
> Ona: Taaak.
> On: Ooo, wlasnie tak.
> Ona: A co zrobic z tym zoltawym? To tez sie polyka?.
> On: Zalezy od upodobania. Mozna polknac jak sie chce.
> Ona: Sprobuje....Hmmmm.... PYCHAAA
> On: Hmm, no nie glupie.
> Ona: ---
> On: Popatrz teraz na mnie. Sprobuje wyciagnac to rozowe palcami.
> Ona: Ooooo?
> On: Czasem sa male problemy. Mozna sobie wtedy pomoc ustami.
> Ona: Hmmmmmmmm
> On: Mozna tez troche possac, to czasami pomaga.
> Ona: (suck) Hmmmmmmmmmmmm
> On: Aaa Teraz poszlo
> Ona: Taaak, czulam.
> On: I jak? Smaczne bylo?
> Ona: Musze sie przyznac ze nie glupie.
> On: Chcesz wiecej?
> Ona: Tak, chetnie. Powiedz mi tylko czy to musi byc tak cholernie
> skomplikowane?
> On: No, kochanie, ja ci na to nic nie poradze. Tak sie je raki.
Złapał Wołodia złotą rybkę.
- Wypuść mnie dobry człowieku, a spełnię twoje trzy życzenia.
- Dobrze. Po pierwsze: daj mi władzę, ale nie taką jak ma nasz prezydent czy szef FSB, tylko większą i nie tutaj w Rosji bo za dużo zawistników i zaraz by zabójców nasłali. Po drugie: dużo pieniędzy, ale nie dużo na raz bo się rozejdą, tylko niech te pieniążki sobie do mnie stopniowo spływają, tak żeby zawsze były. Po trzecie: chcę żeby mnóstwo kobiet się we mnie kochało, tak żebym mógł sobie w nich wybierać.
- Dobrze.
Zaszumiało, zahuczało i się stało. Patrzy Wołodia, a tu, siedzi w wygodnym fotelu przy ogromnym biurku, a przed nim cała góra listów. Wygląda za okno, a tu, i ulice inne i rejestracje samochodów inne i napisy na budynkach nie w cyrylicy. Myśli sobie: "No sprawiła się rybeńka, dotrzymała słowa. Ale kim ona mnie zrobiła?". Spojrzał Wołodia po sobie, ubranie z materiału w najlepszym gatunku, zegarek na ręce też niczego sobie, nie jakieś elektroniczne byle co. Pożądny zegarek od razu widać. Tylko kołnierzyk jakby ciśnie. "Chwat rybka" - pomyślał. "Widać, że bogaty jestem, ubrany dobrze i biuro pięknie urządzone. Ale kim ona mnie zrobiła? Przecież nie urzędnikiem?" Zagląda do listów Wołodia, a tu, pierwszy od kobiety, i drugi, i trzeci. I wszystkie piszą,że go kochają i wszystkie mu dobrze życzą. I od mężczyzn też są listy. I czyta Wołodia, że go szanują, że podziwiają. O radę go proszą. "No no no". myśli "To ci rybki czary. Znaczy nie byle kto teraz jestem, na pewno zrobiła mnie kimś ważnym, ale kim?" Wziął kolejny list do ręki, patrzy... Urzędowe pismo, i tłustymi literami napis ´Urząd Skarbowy´ na nim straszy. "No tak, nie mogła się ta beczka miodu bez łyżki dziegciu obyć" - skrzywił się Wołodia. "Nic to, zobaczmy czego chcą" I czyta:
- Wielce szanowny, kochany ojcze Tadeuszu, Uprzejmie donoszę...
Idzie facet się powiesić.
Zawiąza sznur, zakłada na szyje.
Nagle bach i leci do wody.
Wychodzi i mówi:
"Kur**, pzez to durnowate wieszanie bym się utopił!"
Pojechali Bolek i Lolek w góry. Zamieszkali u bacy, ale musieli spać w
jednym łózku. Leżą i zasypiają.
Lolek się pyta:
- Ty Bolek, walisz konia?
- ... no walę.
- To weź wal swojego!
Siedzi sobie facet na kanapie i ogląda TV, żona przychodzi i mówi:
- Zenku, wyjdźmy gdzieś wieczorem, my nigdy nigdzie nie chodzimy.
Na to mąż:
- Nie, kochanie, jestem zmęczony. A zresztą nie lubię chodzić do knajp.
Żona go namawia tak długo ze w końcu on zrezygnowany ubiera się i
wychodzą. Jadą przez miasto i ona zauważa lokal ze striptizem mówi:
- Kochanie, nigdy nie byłam w takim lokalu. Zabierz mnie tam.
- Ale ja nie lubię chodzić do takich lokali..
Żona go męczy, aż w końcu idą do tej knajpy. Przy wejściu szatniarz
odbiera płaszcze i mówi:
- Dzień dobry, panie Zenku!
Żona lekko się zdziwiła ale Zenek jej wytłumaczył że pewnie z kimś go
pomylili. Gdy siadają do stolika, podchodzi do nich kelnerka i mówi:
- Dzień dobry, panie Zenku!
Żona jest już dość mocno zdenerwowana, ale Zenkowi jakoś się udaje
opanować sytuację. Na scenę wychodzi dziewczyna, rozbiera się,
tańczy i gdy zostaje samych majteczkach, zadaje zalotnie pytanie:
- Kto mi dzisiaj ściągnie majteczki
Cała sala skanduje:
- PAN ZENEK PAN ZENEK
Żona ma już tego dosyć, wybiega z lokalu i wsiada do taksówki.
Zenek biegnie za nią i w ostatniej chwili również wsiada do taksi. Żona
wrzeszczy na niego wyzywa go od ostatnich łajdaków. W pewnym
momencie odwraca się taksówkarz i mówi:
- Panie Zenku, takiej brzydkiej i pyskatej dziwki to jeszcze nie wieźliśmy...
Księdzu zaginęła papuga. Chcąc ją znalesc postanowił, że po mszy popyta sie parafian. Więc następnego dnia po mszy ksiądz mówi:
- Czy ktoś ma ptaka?
Wstają mężczyźni.
- Czy ktoś widział ptaka?
Wstają kobiety.
- Czy ktoś widział mojego ptaka?
I... wstali ministranci...
W szkole pani nauczycielka zadała dzieciom pracę domową - wymyśleć jakiś fajny kolor. Jasiu cały dzień się zastanawia, myśli, kombinuje...
- Mam! Kanarkowożółty!
Ale myśli sobie - Małgosia jest najlepszą uczennicą, jak ona też wymyśli
kanarkowożółty? Trzeba do niej zadzwonić. Jak pomyślał tak zrobił.
- Cześć Małgośka, jaki kolorek sobie wykombinowałaś?
- Kanarkowożółty.
- Aha... no to cześć...
Jasiu lekko podłamany, ale cóż tu robić, myśli nad innym kolorem.
- Bladoniebieski! Tak! Bladoniebieski! Ale zadzwonię jeszcze do Mikołaja, bo może się powtórzyć cała sytuacja.
- Yo Miki! Jaki kolor zapodajesz?
- Cziekierap Jaśko! Bladoniebieski
- Uuuu... no to strzałka.
Jasio lekko podłamany, ale nagle olśnienie:
- Krwistoczerwony! Extra, krwistoczerwony to jest to! Cały dzień chodzi powtarzając "krwistoczerwony", "krwistoczerwony"... Przed snem - "krwistoczerwony". Rano - "krwistoczerwony". Całą drogę do szkoły powtarza sobie "krwistoczerwony", "krwistoczerwony". Nadszedł czas lekcji. Pani zwraca się do uczniów.
- Mieliście zadanie domowe, to może Małgsia.
- Kanarkowożółty.
- Ślicznie. Mikołaj?
- Bladoniebieski. - Piękny kolor.
W tym momencie otwierają się drzwi do klasy, w nich staje Dyrektor z małym murzynkiem.
- Drogie dzieci to jest Dżordż i w ramach wymiany uczniów będzie u nas przez miesiąc.
- To może Dżordż wymyślisz na poczekaniu jakiś kolor? - sugeruje pani nauczycielka.
- Hmm... Krwistoczerwony?
- Wspaniale Dżordż. Jasiu, twoja kolej.
- j****y czarny...
PoZdRo
Post został pochwalony 0 razy
|
|